Jesień... Chłodny wiaterek, drzewa rzucające liście... Dla ciebie fantastyczny krajobraz...
Kolejny raz poszłaś na spacer z moim chłopakiem Kieranem. Nie obchodziło go, czy fanki was zaatakują czy nie. Stwierdził, że chce spędzić miło czas ze swoją ukochaną, czyli z tobą. Szliście po woli po parku, akurat przechodziliście koło małego placyku zabaw, a na nim, pustka... Właściwie nie zupełnie. Na jednej z 3 huśtawek siedziała mała dziewczynka, która prawdopodobnie płakała.
- Kieran chodźmy sprawdzić, co się stało... - Zwróciłaś się do chłopaka.
- Dobrze... - Odparł i poszliście w kierunku dziewczynki.
- Co się stało? Czemu jesteś tu sama i płaczesz? - Zapytałaś dziecka.
- Moja mama, nie dawno umarła i od tamtego czasu tata mnie bije. Boję się. Dziś chciał mnie uderzyć jakąś butelką, ale szybko uciekłam i przybiegłam tu. Tutaj zawszę spędzałam czas z mamą. Tata nie wie gdzie razem wychodziłyśmy... Jak mama żyła, to też ją bił. - Mówiła przez szloch.
- Ojeju... A twoja babcia, nie wiem, ciocia, wujek? Nie masz nikogo, kto mógłby się tobą zająć? - Kieran.
- Nie... Wszystkie ciocie i wujkowie nie odzywają się do nas przez tatę, a babcia nie żyje. - Odpowiedziała.
Miała oczy całe czerwone i opuchnięte od płaczu, aż serce się kraja.
- Jak można być tak głupim i bić dziecko?! - Zdenerwował się Kieran. On kocha dzieci.
- Kochanie, a jak masz na imię? - Zapytałaś.
- Sophia. - Odpowiedziała cichutko.
- Piękne imię.A ja jestem[T.I], a to mój chłopak . Sophie, a może masz ochotę na lody? - spytałaś.
- Mhym... - Pokiwała twierdząco główką.
- To chodźmy. - Powiedziałaś i wzięłaś ją za rączkę
- Kotku, a powiesz ile masz latek? - Zapytał Kieran.
- 6. - Odpowiedziała.
- Łooo to ty duża dziewczyna jesteś. - Uśmiechnął się do niej. Sophia podeszła do niego i szepnęła mu coś na ucho
- Wiem to... Fajna co nie? - Również szepnął Kieran, a ona pokiwała twierdząco główką.
Poszliście z małą na te lody. Postanowiliście zaadoptować małą. Jest taka kochana, a los tak ją zranił. Przez pierwszy miesiąc Sophie spała z wami, bo Kieran męczył się z malowaniem jej pokoiku. Czasem mu pomagałyście... Stała się dla was jak rodzona córka. Chłopcy ją poznali i można powiedzieć, że się w niej zakochali, a Ashley najbardziej. Zawsze powtarzał, że chciałby mieć córkę o imieniu Darcy. Ale wszystko co dobre musi się kończyć...Kieran i reszta chłopców zaczęli jeździć w trasy, a jak Kieran przyjeżdżał do domu to prawie z nami nie rozmawiał.
- Kieran o co ci do cholery chodzi?! - w końcu wybuchłaś. Ty po prostu musiałaś to wiedzieć.
- Ta mała nie jest nasza, poświęcasz jej więcej czasu niż mi! też potrzebuję miłości! - Krzyknął.
- Aaaa czyli jesteś zazdrosny o to, że zajmuję się Sophie. Wiem , że nie jest nasza, ale wiesz co ją spotkało. A poza tym to nawet gdyby była nasza, to poświęcałabym jej tyle samo czasu co teraz jej poświęcam. - Mówiłaś przez łzy.
- Skarbie... Przepraszam. - Wydukał.
- Nie Kieran. Przemyśl to sobie, a ja dziś pójdę spać do małej, chyba, że o to też zrobisz awanturę? -Powiedziałam i wyszłam. Poprawiłam małą, gdyż spała cała rozwalona i położyłam się koło niej. Rano wstałam około 9, mała spała, a Kieran'a nie było w domu. Pewnie uciekł. - pomyślałam. Zrobiłam śniadanie mojej małej księżniczce, sobie i Kieranowi.
- Mamo, gdzie tatuś? - Zapytała mała przecierając oczka.
- W pracy. - Skłamałaś, bo co ja miałaś jej powiedzieć? "Kieran nie jest twoim ojcem i nie chce cie znać"?
- A kiedy wróci? - Znów spytała.
- Nie wiem... - Odpowiedziałaś.
Sophie wzięła się za jedzenie, razem ze tobą. Nagle usłyszałyście, że ktoś przeklucza klucz w zamku. Pewnie Kieran tylko on ma klucze... Nie myliłaś się.
- Skarbie przepraszam za wczoraj. - Powiedział
- Ja ciebie też przepraszam... - Odparłaś.
- Nie kłóćmy się już. Nie wytrzymam bez ciebie. - Kieran.
- Dobrze. - Uśmiechnęłaś się do niego, a on uklęknął i wyciągnął małe czerwone pudełeczko z kieszeni.
- Wyjdziesz za tego idiotę, który kocha cię nad życie? - Spytał.
- Tak, wyjdę za tego idiotę, którego kocham nad życie. - Odpowiedziałaś i go pocałowałaś, a mała skomentowała to jednym, ale długim Bleeee. Zaśmialiście się obydwoje.
***Rok później***
Wzięłaś ślub z Kieran i jesteś mega szczęśliwa. Sophie rośnie jak na drożdżach, a już w drodze jest kolejny dzidziuś. Masz cudowną rodzinę....
KONIEC.
_________________________________
Wróciłam!. Mam nadzieję, że się podoba. Jeśli nie, przyjmę wszystkie hejty, ale no cóż talentu do pisania nie mam. COMMENT THIS! /May xx
Kolejny raz poszłaś na spacer z moim chłopakiem Kieranem. Nie obchodziło go, czy fanki was zaatakują czy nie. Stwierdził, że chce spędzić miło czas ze swoją ukochaną, czyli z tobą. Szliście po woli po parku, akurat przechodziliście koło małego placyku zabaw, a na nim, pustka... Właściwie nie zupełnie. Na jednej z 3 huśtawek siedziała mała dziewczynka, która prawdopodobnie płakała.
- Kieran chodźmy sprawdzić, co się stało... - Zwróciłaś się do chłopaka.
- Dobrze... - Odparł i poszliście w kierunku dziewczynki.
- Co się stało? Czemu jesteś tu sama i płaczesz? - Zapytałaś dziecka.
- Moja mama, nie dawno umarła i od tamtego czasu tata mnie bije. Boję się. Dziś chciał mnie uderzyć jakąś butelką, ale szybko uciekłam i przybiegłam tu. Tutaj zawszę spędzałam czas z mamą. Tata nie wie gdzie razem wychodziłyśmy... Jak mama żyła, to też ją bił. - Mówiła przez szloch.
- Ojeju... A twoja babcia, nie wiem, ciocia, wujek? Nie masz nikogo, kto mógłby się tobą zająć? - Kieran.
- Nie... Wszystkie ciocie i wujkowie nie odzywają się do nas przez tatę, a babcia nie żyje. - Odpowiedziała.
Miała oczy całe czerwone i opuchnięte od płaczu, aż serce się kraja.
- Jak można być tak głupim i bić dziecko?! - Zdenerwował się Kieran. On kocha dzieci.
- Kochanie, a jak masz na imię? - Zapytałaś.
- Sophia. - Odpowiedziała cichutko.
- Piękne imię.A ja jestem[T.I], a to mój chłopak . Sophie, a może masz ochotę na lody? - spytałaś.
- Mhym... - Pokiwała twierdząco główką.
- To chodźmy. - Powiedziałaś i wzięłaś ją za rączkę
- Kotku, a powiesz ile masz latek? - Zapytał Kieran.
- 6. - Odpowiedziała.
- Łooo to ty duża dziewczyna jesteś. - Uśmiechnął się do niej. Sophia podeszła do niego i szepnęła mu coś na ucho
- Wiem to... Fajna co nie? - Również szepnął Kieran, a ona pokiwała twierdząco główką.
Poszliście z małą na te lody. Postanowiliście zaadoptować małą. Jest taka kochana, a los tak ją zranił. Przez pierwszy miesiąc Sophie spała z wami, bo Kieran męczył się z malowaniem jej pokoiku. Czasem mu pomagałyście... Stała się dla was jak rodzona córka. Chłopcy ją poznali i można powiedzieć, że się w niej zakochali, a Ashley najbardziej. Zawsze powtarzał, że chciałby mieć córkę o imieniu Darcy. Ale wszystko co dobre musi się kończyć...Kieran i reszta chłopców zaczęli jeździć w trasy, a jak Kieran przyjeżdżał do domu to prawie z nami nie rozmawiał.
- Kieran o co ci do cholery chodzi?! - w końcu wybuchłaś. Ty po prostu musiałaś to wiedzieć.
- Ta mała nie jest nasza, poświęcasz jej więcej czasu niż mi! też potrzebuję miłości! - Krzyknął.
- Aaaa czyli jesteś zazdrosny o to, że zajmuję się Sophie. Wiem , że nie jest nasza, ale wiesz co ją spotkało. A poza tym to nawet gdyby była nasza, to poświęcałabym jej tyle samo czasu co teraz jej poświęcam. - Mówiłaś przez łzy.
- Skarbie... Przepraszam. - Wydukał.
- Nie Kieran. Przemyśl to sobie, a ja dziś pójdę spać do małej, chyba, że o to też zrobisz awanturę? -Powiedziałam i wyszłam. Poprawiłam małą, gdyż spała cała rozwalona i położyłam się koło niej. Rano wstałam około 9, mała spała, a Kieran'a nie było w domu. Pewnie uciekł. - pomyślałam. Zrobiłam śniadanie mojej małej księżniczce, sobie i Kieranowi.
- Mamo, gdzie tatuś? - Zapytała mała przecierając oczka.
- W pracy. - Skłamałaś, bo co ja miałaś jej powiedzieć? "Kieran nie jest twoim ojcem i nie chce cie znać"?
- A kiedy wróci? - Znów spytała.
- Nie wiem... - Odpowiedziałaś.
Sophie wzięła się za jedzenie, razem ze tobą. Nagle usłyszałyście, że ktoś przeklucza klucz w zamku. Pewnie Kieran tylko on ma klucze... Nie myliłaś się.
- Skarbie przepraszam za wczoraj. - Powiedział
- Ja ciebie też przepraszam... - Odparłaś.
- Nie kłóćmy się już. Nie wytrzymam bez ciebie. - Kieran.
- Dobrze. - Uśmiechnęłaś się do niego, a on uklęknął i wyciągnął małe czerwone pudełeczko z kieszeni.
- Wyjdziesz za tego idiotę, który kocha cię nad życie? - Spytał.
- Tak, wyjdę za tego idiotę, którego kocham nad życie. - Odpowiedziałaś i go pocałowałaś, a mała skomentowała to jednym, ale długim Bleeee. Zaśmialiście się obydwoje.
***Rok później***
Wzięłaś ślub z Kieran i jesteś mega szczęśliwa. Sophie rośnie jak na drożdżach, a już w drodze jest kolejny dzidziuś. Masz cudowną rodzinę....
KONIEC.
_________________________________
Wróciłam!. Mam nadzieję, że się podoba. Jeśli nie, przyjmę wszystkie hejty, ale no cóż talentu do pisania nie mam. COMMENT THIS! /May xx
Aram Zam Zam Aram Zam Zam Guli Guli Guli Aram Zam Zam
OdpowiedzUsuńNie o taki komentarz mi chodziło, ale też może być... :> /May xx
OdpowiedzUsuń