czwartek, 1 sierpnia 2013

Kit część 2

Pani od matmy oczywiście się na ciebie wydzierała bo przecież znowu się spóźniłaś, ale miałaś to gdzieś. Siedziałaś do końca lekcji. Kiedy nadszedł upragniony dla ciebie dzwonek wybiegłaś z sali i kierując się w stronę wyjścia szybko szłaś. Chciałaś ominąć spotkanie z Kitem. Niestety stał pod szkołą
TY: prześladujesz mnie? 
K: nie. Ja po prostu tęsknię. Możesz mnie przytulić proszę?
 TY: nie. Nie mogę. Wiesz dlaczego? Bo kiedy ja potrzebowałam żebyś mnie przytulił to byłeś w trasie i nie miałeś czasu żeby się spotkać ze starą przyjaciółką. 
K: Dobrze wiesz że to tak nie było. 
TY: mówię jak jest. 
K: ja cię kocham. - powiedział i cię pocałował. Odepchnęłaś go i dałaś mu w twarz. 
TY: jeśli myślałeś że tak sobie przyjedziesz, pocałujesz mnie, powiesz że kochasz i ja ci się rzucę w ramiona to się myliłeś. - powiedziałaś i odeszłaś. Poszłaś do domu i znów cały dzień siedziałaś przed telewizorem zajadając smutki czekoladą i oglądając kolejną bezsensowną komedię romantyczną. To wszystko cię przerastało. Jednak trzymałaś się. Usłyszałaś dzwonek do drzwi. Zeszłaś mozolnie na dół i otworzyłaś drzwi. Zastałaś tylko kartkę przyklejoną do nich.

"Przepraszam. Zawszę zawodzę, ale nigdy nie chciałem przestać się z tobą kontaktować. Wiem, że jesteś na mnie obrażona i masz do tego prawo, ale proszę przyjdź na dzisiejszy koncert."

Spojrzałaś pod nogi. Leżało tam małe pudełeczko. Otwarłaś je. Była tam wejściówka na koncert Room 94. Miałaś jakieś 4 godziny do koncertu. Jednak postanowiłaś być tam wcześniej. Więc poszłaś na górę. Ubrałaś na siebie to [LINK] a twoje długie włosy splotłaś w luźnego warkocza na boku. Poszłaś. Były tłumy dziewczyn. Koncert zleciał bardzo szybko. Pod koniec jeden z kolegów Kit'a zaczął coś mówić.

- Dzisiaj mamy wyjątkowy koncert. Jest w całości zadedykowany Kit'owi. Niestety nasz ukochany basista odchodzi z zespołu. Dzisiaj był jego ostatni występ. Nasz chłoptaś zmienia się w mężczyznę i będzie walczył o miłość. Uwierzcie mi jeśli tak bardzo się zakochał że odchodzi z zespołu to ta dziewczyna musi być wyjątkowa. Na jego pożegnanie razem w zmowie z jego rodzicami zmontowaliśmy filmik z całego jego życia. Często będzie na nim widziana owa dziewczyna którą wcześniej wymieniłem. Tylko że teraz jest ładniejsza i nie ma pieluchy, ani aparatu na zębach. - zaśmiał się chłopak i puścili film. Zobaczyłaś na nim ciebie i Kita jak mieliście po parę lat. Biegaliście po ogródku goniąc się. Później było trochę waszych zdjęć z dzieciństwa no i filmik z twoich 10 urodzin. Jak Kit śpiewał ci sto lat. Mimowolnie się uśmiechnęłaś. Kolejne paręnaście zdjęć z tego okresu waszego życia. Później był pokazany filmik który był kręcony rok przed wyjazdem Kita w trasę. Był nakręcony jak Kit przerzucił sobie ciebie przez ramię i chciał wziąć na London Eye, a ty krzyczałaś że się boisz. Kit postawił cię na ziemię i dał buziaka w policzek. Objął i powiedział że z nim nie musisz się bać. Doskonale pamiętałaś każdą tą chwilę. Później były jeszcze filmiki jak chodziliście po ulicach z koszulkami free hugs i przytulaliście ludzi, jak chodziliście i podchodząc do każdej smutnej osoby śpiewaliście mu piosenkę o uśmiechu. Albo jak w urodziny twojej babci, która była w śpiączce pojechaliście do niej i śpiewaliście jej happy birthday. Był również film którego nikt nie widział. Mogli go mieć tylko i wyłącznie od twojej mamy. Zobaczyłaś siebie na tym filmiku. Grałaś na gitarze i śpiewałaś piosenkę "He could be the one" Miley Cyrus. Była dedykowana dla Kit'a. Później były pokazane zdjęcia Kit'a z trasy. Na niektórych szło zobaczyć że miał twoje zdjęcie na tapecie. Film dobiegł końca.

- No więc żegnamy Kit'a. Mamy nadzieję że warto. Będzie nam ciebie brakować. - wszyscy chłopacy z zespołu przyszli go przytulić. Nie mogłaś patrzeć na płaczących fanów, na jego przyjaciół których bolało to że on odchodzi, ale też zobaczyłaś ile on jest gotów dla ciebie zrobić. Miałaś wejściówkę VIP. Weszłaś na scenę.

- Nie pozwolę ci odejść. to wszystko przeze mnie. Nie możesz odejść. Twoi fani cię kochają. Oni czasem głupi się zachowują, ale też cię kochają. - powiedziałaś wskazując na chłopaków.
- Jeśli będąc w zespole nie mogę się z tobą kontaktować, to dlaczego mam być w zespole? - Kit.
- Twoi fani potrzebują cię bardziej niż ja. Przez ten film uświadomiłam sobie, że mimo iż nie ma cię w moim życiu teraz, to zawsze jesteś w moim sercu. - powiedziałaś i pocałowałaś Kit'a.

Po koncercie wszyscy fani byli wzruszeni waszą historią. Menedżer Room 94 pozwolił wam się spotykać i kontaktować. Pozwolił ci również pojechać w trasę z chłopakami. Poznałaś dziewczynę Kierana Maye, oraz dziewczynę Deana Joanne. Zaprzyjaźniłyście się i razem jeździcie z chłopakami w trasy. Film który chłopacy zrobili na pożegnanie Kit'a tak na prawdę miał przypomnieć tobie i twojemu chłopakowi o wszystkich wspólnie spędzonych momentach. Miał na celu zeswatanie was. Kiedy się o tym dowiedzieliście razem z Kitem zemściliście się, a chłopacy pewnego ranka obudzili się z całą twarzą wysmarowaną bitą śmietaną, a do szamponu mieli dolany klej. Szkody z włosów musieli usuwać przez dwa tygodnie. Tak to bywa jak się zadziera z Kitem i [T.I] Tantonami. 

poniedziałek, 29 lipca 2013

Kieran

Latooo! Wakacje! I tak dalej... Nie ma to jak spędzić wolne od szkoły z przyjaciółmi... Chwila, zaraz... Twój jedyny przyjaciel wyjechał. Ma zespół i właśnie pojechał w trasę. Kieran Lemon, kochałaś go całym sercem, nie jak brata, czy przyjaciela. To było większe uczucie. Czy obiecywał, że zadzwoni? Tak. Czy zadzwonił? Nie... Krótko mówiąc zapomniał o tobie. Nie odzywał się ani jednym słowem. 9 miesięcy. Od 9 miesięcy ma zespół, a od 11 miesięcy umieszcza swoje i jego brata Deana covery w necie. Kochasz słuchać jak śpiewa. Znasz go od małego, właściwie całą rodzinę. Twoi rodzice się tobą nie interesowali, więc całymi dniami przesiadywałaś u nich. Byłaś na paru koncertach, lecz nie podeszłaś, bo pewnie cię nie pamięta i uznałby cię za wariatkę. Od jego mamy dowiedziałaś się, że wrócił i z tego powodu urządza małe przyjęcie i prosi cię, abyś pojawiła się na nim. Niechętnie się zgodziłaś. Przyszłaś ubrana w ładną czarną sukienkę, z beżowym ozdobnym paskiem i w czarnych szpilkach. Twoje serce waliło jak oszalałe z dwóch powodów. 1- Jak zareaguje na twój widok, 2- Wreszcie go zobaczysz.
- Witaj, [T.I]. - Przywitała cię ciepło ich mama.
- Dobry wieczór, pani Lemon. - Odpowiedziałaś i uśmiechnęłaś się.
- Wejdź. Chłopcy już są. Są w ogrodzie. - Wpuściła cię do środka i razem poszłyście do ogródka. Ogród mieli nie ziemski.
- O cześć, [T.I]. - Przywitał cię ojciec Lemonów.
- Dobry wieczór. - Odparłam.
- O hej, młoda. - Podszedł do ciebie najstarszy z braci, Sean.
- Wow, Sean... Nie wiedziałam, że mnie jeszcze pamiętacie, jak się masz? - Na przywitanie przytuliliście się.
- Co?! Nigdy o tobie nie zapomnimy, a Kieran już nie mógł się doczekać, aż wrócimy. Ciągle o tobie nawija.- Zaśmiał się.
- To czemu, żaden z was nie zadzwonił. A "będziemy dzwonić każdego dnia."? - Spytałaś.
- Nie mieliśmy czasu. Wiesz jak to jest... - Sean.
- Byłam na 3 koncertach. Naprawdę świetnie gracie. - Uśmiechnęłaś się.
- Dzięki. Masz jakąś ulubioną piosenkę? - Zapytał.
- Chasing the summer i Puzzle pieces. - Odpowiedziałaś.
- [T.I]! - Krzyknął Dean z Kieranem.
- Cześć chłopaki. - Przywitałaś się z nimi.
- Kopę lat... - Kieran.
- Faktycznie. Jestem zdziwiona faktem, iż jeszcze mnie pamiętacie. - Powiedziałaś.
- Kto by nie pamiętał o naszej ulubionej przyjaciółce. - Zaśmiał się Dean.
- O! [T.I] poznaj Lindsey. Moja dziewczyna. - Podeszła do was śliczna blondynka, choć waliło od niej sztucznością; ucałowała Kierana, a tobie pękło serce na miliony kawałeczów, lecz próbowałaś zachować zimną krew.
- Miło mi. - Uścisnęłaś jej dłoń.
- A gdzie Joanne, Kit, Ashley, Robbie, Emily, Hannah i Megan? - Spytał Sean.
- Ash, Robbie i Kit są w kuchni, robią sobie drinki, a Meggie i Jo, zaraz przyjadą. Emily w toalecie, a Hannah wyszła przed dom. - Odezwał się Dean.
- Kim są te dziewczyny, oraz Kit, Ash i Robbie? - Spytałam.
- Em, więc Ash to nasz techniczny i kumpel, Robbie przyjaciel, a Kit jest basistą w zespole. Hannah to dziewczyna Ashleya, Megan dziewczyna Kita, Emily moja dziewczyna, a Joanne Deana. A Lindsey to dziewczyna Kierana, ale to już wiesz. - Wyjaśnił mi Sean.
- Oh.... - Uśmiechnęłaś się sztucznie.
- Hej. - Dołączyła do was reszta.
W połowie zabawy poszłaś do siebie. Nie mogłaś znieść faktu, że Kieran będzie twoim księciem z bajki. Byłaś tam sama! Każdy miał partnera, a ty?! Stałaś i podpierałaś płot, albo ściany! Wypłakałaś się w poduszkę. Byłaś tak załamana, że zapomniałaś zamknąć drzwi na klucz. Usłyszałaś jak ktoś wchodzi do domu. Twoi rodzice wyjechali, więc to na pewno nie oni. Przestraszona poszłaś na dół sprawdzić kto to. Okazało się, że to Kieran.
- Hej [T.I]. Przyszedłem sprawdzić co się stało... Szybko wyszłaś. Wszystko gra? I czemu płakałaś? - Zaczął wypytywać.
- Tak. Wszystko ok. Źle się poczułam. I nie płakałam, tylko coś wpadło mi do oka. - Odpowiedziałaś.
- Znam cię. Płakałaś i na pewno się źle nie poczułaś. Powiedz prawdę. - Odparł.
- Nie mogę. - Powiedziałaś.
- Proszę. - Powiedział tym swoim błagalnym tonem. Zawsze po tym ulegałaś, lecz nie tym razem.
- Nie mogę. - Powtórzyłaś.
- Inaczej to załatwimy. - Nagle cię pocałował! Miał takie miękkie usta...
- Masz dziewczynę. - Odpowiedziałaś smutno.
- Już nie. Zerwałem z nią jakieś 5 minut temu. Myślała, że coś do ciebie czuję. - Powiedział.
- A czujesz? - Spytałaś.
- Gdybym nie czuł nic do ciebie to myślisz, że bym cię pocałował? - Zapytał.
- Racja. - Spojrzałaś na podłogę.
- Kocham cię. Nie mogę bez ciebie żyć. Przepraszam, że nie dzwoniłem, ale nie mogłem. Zakazali mi, kontaktu z osobami, które mogą mnie rozpraszać. - Powiedział.
- A Lindsey i inne laski? Chłopaki na pewno też mieli ten zakaz. - Spytałaś.
- Lindsey to córka kogoś ważnego, a wszystkie oprócz Joanne to jej koleżanki. Albo one, albo nic. - Wyjaśnił.
- Też cię kocham. - Po twoich ustach Kieran wpił się w twoje usta.
*Parę lat później*
Byliście z Kieranem idealną parą. Czemu byliście? Bo teraz jesteście młodym małżeństwem, a w drodze pierwszy dzidziuś. Cieszycie się oboje. Jesteście mega szczęśliwi.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
May xx powróciła suki! No dobra, będę się wyrażać. :P Ale wróciłam! Kocham was! May xx

wtorek, 18 czerwca 2013

Kit część 1

Od dawna kochałaś się w twoim przyajcielu. Od kiedy praktycznie się poznaliście. Niestety kiedy Kit wyjechał robić karierę wszystko się zepsuło. Nie chciałaś mu niczego psuć więc kosztem wielomiesięcznego płaczu po nocach nie powiedziałaś mu o tym. Kiedy wyjechał cierpiałaś. Bardzo cierpiałaś. Nie potrafiłaś sobie poradzić sama. Tak zostałaś sama. Tego dnia wstałaś z łóżka i przygnębiona poszłaś pod prysznic. Tak dzisiaj mijał dokładnie rok od kiedy wyjechał i miał wrócić z trasy do domu. Byłaś przygotowana na to psychicznie. Starałaś się o tym nie myśleć. Ubrałaś na siebie to. Wyszłaś z domu z niezłym nastrojem. W szkole mieliście luźne lekcje ponieważ był koniec roku szkolnego i oceny były już wystawione. W szkole oczywiście siedziałaś z słuchawkami w uszach nie robiąc nic. Jednak chodziłaś bo miałaś dosyć swoich rodziców, którzy tylko powtarzali "będzie dobrze" wiedząc, że tak nie będzie. Zadzwonił dzwonek oznajmiający, iż długa przerwa się zaczęła. Usiadłaś na trybunie i patrzyłaś jak drużyna futbollowa twojej szkoły ćwiczy przed ostatnim meczem. Założyłaś słuchawki i wyjęłaś notatki z korepetycji hiszpańskiego. Uczyłaś się ponieważ mieliście jechać do Argentyny z rodzicami na wakacje. Uczyłaś się jedząc jabłko i słuchając muzyki. Tak masz podzielną uwagę. Podniosłaś wzrok znad notatek na boisku stał Kit z chłopakami i ekipą filmową i rozmawiali z trenerem. Spuściłaś wzrok tak aby cię nie zauważł spakowałaś notatki i zeszłaś na dół. Kiedy miałaś już wchodzić do budynku usłyszałaś za plecami głos Kit.
K: [T.I] ?
Ty: Nie.
K: Przecież wiem że to ty. - Kit podbiegł do ciebie i cię przyulił. Zrobiłaś smutną minę i stałaś sztywno czekając aż cię puści. Kiedy to zrobił odsunęłaś się.
Ty: coś jeszcze?
K: Stęskniłem się.
TY: Tak oczywiście jasne. Coś jeszcze ? Musze iść
K: Przecież lekcja zaczyna się za 10 minut.
Ty: Kit mam też inne rzeczy do robienia niż siedzenie na lekcjach.
K: Dobrze, ale powiedz czy jesteś na mnie zła?
Ty: Aż tak bardzo widać? - spytałaś i poszłaś w drugą stronę do budynku . Było ci smutno. Poszłaś do toalety gdzie przesiedziałaś resztę przerwy siedząc. Chcąc uniknąc Kit'a i jego kumpli poczekałaś chwilę po dzwonku. Ostrożnie wyszłaś z toalety. Idąc do sali długim korytarzem zobaczyłaś Kita przy jego starej szafce. Kamerzysta chodził za nim i go nagrywał. Kit mówił coś tam do kamery. Miałaś nadzieję, że dasz radę przejść obok niego i szybko się wymknąć do sali, pod pretekstem, że śpieszysz się na lekcje. Szłaś dosyć szybko. Ominęłaś Kit'a jednak on oczywiście powiedział kamerzyście że ma sobie iść i cię zatrzymał.
K: Co takiego zrobiłem? Proszę powiedz mi dlaczego najważniejsza osoba w moim życiu się do mnie nie oddzywa?
Ty: Najważniejsza? Serio? Nie kompromituj się. Gdybym była najważniejsza to odezwałbyś się do mnie, ale nie bo ja byłam tylko jak trzeba cię było pocieszać.
K: Ale ja nie mogłem się z tobą kontaktować. Nasz menedżer mi nie pozwolił. Myślisz że ja nie cierpiałem? Byłem wkurzony na cały świat. Chciałem odejść z zespołu, żeby móc do ciebie wrócić. Nigdy ci tego nie powiedziałem, ale cię kocham.
Ty: Trzeba było odejść z zespołu. Jaki sens jest w tym żebym znowu zaufała i znowu cierpiała? - spytałam i poszłam na lekcje....

piątek, 12 kwietnia 2013

Kieran

Jesień... Chłodny wiaterek, drzewa rzucające liście... Dla ciebie fantastyczny krajobraz...
Kolejny raz poszłaś na spacer z moim chłopakiem Kieranem. Nie obchodziło go, czy fanki was zaatakują czy nie. Stwierdził, że chce spędzić miło czas ze swoją ukochaną, czyli z tobą. Szliście po woli po parku, akurat przechodziliście koło małego placyku zabaw, a na nim, pustka... Właściwie nie zupełnie. Na jednej z 3 huśtawek siedziała mała dziewczynka, która prawdopodobnie płakała.
- Kieran chodźmy sprawdzić, co się stało... - Zwróciłaś się do chłopaka.
- Dobrze... - Odparł i poszliście w kierunku dziewczynki.
- Co się stało? Czemu jesteś tu sama i płaczesz? - Zapytałaś dziecka.
- Moja mama, nie dawno umarła i od tamtego czasu tata mnie bije. Boję się. Dziś chciał mnie uderzyć jakąś butelką, ale szybko uciekłam i przybiegłam tu. Tutaj zawszę spędzałam czas z mamą. Tata nie wie gdzie razem wychodziłyśmy... Jak mama żyła, to też ją bił. - Mówiła przez szloch.
- Ojeju... A twoja babcia, nie wiem, ciocia, wujek? Nie masz nikogo, kto mógłby się tobą zająć? - Kieran.
- Nie... Wszystkie ciocie i wujkowie nie odzywają się do nas przez tatę, a babcia nie żyje. - Odpowiedziała.
Miała oczy całe czerwone i opuchnięte od płaczu, aż serce się kraja.
- Jak można być tak głupim i bić dziecko?! - Zdenerwował się Kieran. On kocha dzieci.
- Kochanie, a jak masz na imię? - Zapytałaś.
- Sophia. - Odpowiedziała cichutko.
-  Piękne imię.A ja jestem[T.I], a to mój chłopak . Sophie, a może masz ochotę na lody? - spytałaś.
- Mhym... - Pokiwała twierdząco główką.
- To chodźmy. - Powiedziałaś i wzięłaś ją za rączkę
- Kotku, a powiesz ile masz latek? - Zapytał Kieran.
- 6. - Odpowiedziała.
- Łooo to ty duża dziewczyna jesteś. - Uśmiechnął się do niej. Sophia podeszła do niego i szepnęła mu coś na ucho
- Wiem to... Fajna co nie? - Również szepnął Kieran, a ona pokiwała twierdząco główką.
Poszliście z małą na te lody. Postanowiliście zaadoptować małą. Jest taka kochana, a los tak ją zranił. Przez pierwszy miesiąc Sophie spała z wami, bo Kieran męczył się z malowaniem jej pokoiku. Czasem mu pomagałyście...  Stała się dla was jak rodzona córka. Chłopcy ją poznali i można powiedzieć, że się w niej zakochali, a Ashley najbardziej. Zawsze powtarzał, że chciałby mieć córkę o imieniu Darcy.  Ale wszystko co dobre musi się kończyć...Kieran i reszta chłopców zaczęli jeździć w trasy, a jak Kieran przyjeżdżał do domu to prawie z nami nie rozmawiał.
- Kieran o co ci do cholery chodzi?! - w końcu wybuchłaś. Ty po prostu musiałaś to wiedzieć.
- Ta mała nie jest nasza, poświęcasz jej więcej czasu niż mi! też potrzebuję miłości! - Krzyknął.
- Aaaa czyli jesteś zazdrosny o to, że zajmuję się Sophie. Wiem , że nie jest nasza, ale wiesz co ją spotkało. A poza tym to nawet gdyby była nasza, to poświęcałabym jej tyle samo czasu co teraz jej poświęcam. - Mówiłaś przez łzy.
- Skarbie... Przepraszam. - Wydukał.
- Nie Kieran. Przemyśl to sobie, a ja dziś pójdę spać do małej, chyba, że o to też zrobisz awanturę? -Powiedziałam i wyszłam. Poprawiłam małą, gdyż spała cała rozwalona i położyłam się koło niej. Rano wstałam około 9, mała spała, a Kieran'a nie było w domu. Pewnie uciekł. - pomyślałam. Zrobiłam śniadanie mojej małej księżniczce, sobie i Kieranowi.
- Mamo, gdzie tatuś? - Zapytała mała przecierając oczka.
- W pracy. - Skłamałaś, bo co ja miałaś jej powiedzieć? "Kieran nie jest twoim ojcem i nie chce cie znać"?
- A kiedy wróci? - Znów spytała.
- Nie wiem... - Odpowiedziałaś.
Sophie wzięła się za jedzenie, razem ze tobą. Nagle usłyszałyście, że ktoś przeklucza klucz w zamku. Pewnie Kieran tylko on ma klucze... Nie myliłaś się.
- Skarbie przepraszam za wczoraj. - Powiedział
- Ja ciebie też przepraszam... - Odparłaś.
- Nie kłóćmy się już. Nie wytrzymam bez ciebie. - Kieran.
- Dobrze. - Uśmiechnęłaś się do niego, a on uklęknął i wyciągnął małe czerwone pudełeczko z kieszeni.
- Wyjdziesz za tego idiotę, który kocha cię nad życie? - Spytał.
- Tak, wyjdę za tego idiotę, którego kocham nad życie. - Odpowiedziałaś i go pocałowałaś, a mała skomentowała to jednym, ale długim Bleeee. Zaśmialiście się obydwoje.
***Rok później***
Wzięłaś ślub z Kieran i jesteś mega szczęśliwa. Sophie rośnie jak na drożdżach, a już w drodze jest kolejny dzidziuś. Masz  cudowną rodzinę....
KONIEC.
_________________________________
Wróciłam!. Mam nadzieję, że się podoba. Jeśli nie, przyjmę wszystkie hejty, ale no cóż talentu do pisania nie mam.  COMMENT THIS! /May xx

piątek, 22 marca 2013

Dean

Związek. Szczęście. Spełnienie marzenia. Mimo iż miałaś najlepszego chłopaka pod słońcem to nie znałaś tych słów. Zawsze marzyłaś o kochającym chłopaku u twojego boku. O tym żeby cię rozśmieszał i pocieszał. Marzyłaś o szczęściu. Mijał dziś dzień waszych sześciu miesięcy razem, a jednocześnie walentynek. Wasz związek był trudny. Ukrywaliście waszą miłość bo Dean był sławny. Był cały czas w trasie. Ostatni raz widziałaś go 2 miesiące temu. Tak strasznie tęskniłaś, ale nikt nie mógł o tym wiedzieć bo przecież Dean jest sławny. Nie chciałaś być jego sekretem ale jednocześnie wiedziałaś że on to robi żeby cię chronić. Tego dnia wybrałaś się do domu Dean'a żeby pomóc jego mamie w przygotowaniu kolacji dla pana Lemona. W końcu to walentynki. Ubrałaś na siebie to. Zarzuciłaś na siebie kurtkę. W końcu nie miałaś daleko parę domów od twojego mieszkał twój ukochany. Zadzwoniłaś do drzwi. Otworzył ci pan Lemon w kurtce.
PL: Już wychodzę i zostawiam was same. Z resztą muszę jechać po... po zakupy.
Ty: Okej. Do zobaczenia.
ML: Witaj [T.I] Czekałam na ciebie.
Ty: Dzień dobry pani Lemon.
Cały dzień przygotowywałyście wielką kolację. Sama się dziwiłaś że jest tego tak dużo. Rodzice Dean'a w przeciwieństwie do niego nie jedzą dużo. Zaczęło cię to powoli zastanawiać. Kiedy skończyliście wielką kolację i posprzątałyście mama Lemonka porwała cię na zakupy.
ML: Wiesz kochana taka stara osoba jak ja też czasem może kupić sobie coś ładnego.
Ty: Pani nie jest wcale taka stara.
ML: Ja wiem że ty jako dziewczyna Deana masz obowiązek mi to mówić.
Ty: Na prawdę jest pani w kwicie wieku.
ML: Przekwicie kochana. No dobrze wybierzmy jakąś ładną sukienkę.
Chodziłaś prawie cały dzień po centrum. Miałaś wrażenie że pani Lemon chce cię tam trzymać na siłę i specialnie zabiera cię trzy razy do tego samego sklepu twierdząc że jeszcze tam nie byliście. Bardziej jej chyba zależało na znalezieniu czegoś dla ciebie niż dla siebie samej. W końcu wzięłaś pierwszą lepszą sukienkę żebyś mogła już wyjść. Jadąc do domu słuchałyście radia. Leciało akurat puzzle piece.Z oczu wyleciała ci łza. Otarłaś ją szybko.
ML: Co powiesz na walentynkowy deser lodowy ?
Ty:Brzmi świetnie.
Pojechałyście do lodziarni i usiadłyście przy stoliku zażerając się deserem. Nie jesz dużo, ale desery mogłabyś tonami. W trakcie miłej pogawędki zadzwonił telefon mamy blondyna. Pogadała chwilę i włożyła telefon do torby.
ML:Wiesz na nic te nasze strojenia i kolacja. Pan Lemon sobie jest w Manchesterze i wróci w nocy.
Ty: Ojej. A tak się pani starała.
ML: obydwie się starałyśmy i same sobie zjemy tę kolację. To co wracamy do domu ?
Pojechałyście do domu mama Lemonka wepchnęła cię do pokoju twojego chłopaka i kazała przebrać w sukienkę. Coś ci tu nie pasiło.
Czy ta perkusja była tu wcześniej ? -Pytałaś siebie w myślach. Może po prostu nie zauważyłaś. Przebrałaś się w sukienkę. Włosy spięłaś w wysokiego kucyka z którego później zrobiłaś koczka. Otworzyłaś drzwi. Na korytarzu były rozsypane płatki róż. Zobaczyłaś karteczkę naklejoną na ścianę. "Znajdź mnie" Dróżka z róż oraz wskazówki z karteczek doprowadziły cię na taras. Wyszłaś na zewnątrz. Na dole stał Dean z gitarą i śpiewał dla ciebie puzzle piece . Kiedy skończył stałaś osłupiała ze łzami w oczach.
D: Chwila.
Wbiegł do środka i po chwili znalazł się obok ciebie.
Ty: To ty grasz na gitarze?!
D: Nauczyłem się dla ciebie.
Ty: Tęskniłam
D: Ja bardziej. Nie chcę żebyś była moją tajemnicą. Chcę powiedzieć całemu światu że jesteś moja. Chcę im powiedzieć jak bardzo cię kocham.
Dean spojrzał ci głęboko w oczy i pocałował. Całując się namiętnie na swoich policzkach poczuliście smugi deszczu. Pocałunek w deszczu z facetem swoich marzeń.
D: Czy zgodzisz się być moją dziewczyną oficialnie ?
Ty: Tak.
D: Bardzo się cieszę.
Powiedział Deanek i cały czerwony delikatnie cię objął. Okazało się że to było uknute i kolacja miała być dla was. Niedługo po tych pamiętnych walentynkach poznałaś chłopaków. Dean brał cię ze sobą we wszystkie trasy tak by cały czas mieć cię przy sobie. Kochany, romanyczny, słodki brytyjski chłopak zmienił się w mężczyznę i poprosił cię o rękę. Zgodziłaś się i 9 miesięcy później na świat przyszła wasza córka którą nazwaliście Maya, a rok później wydałaś na świat chłopczyka o imieniu Kieran. Wasza historia skończyła się happy endem.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Takie gówno ;P Pozdroo <3 - Jo <3

sobota, 9 marca 2013

Sean

Jest już prawie 4 rano, a ty czekasz na swojego chłopaka, wasza córeczka już dawno śpi. Postanawiasz już nie czekać, tylko poszłaś spać.
Rano, a właściwie popołudnie. Dopiero teraz obudził się [I.T.CH.]. Przywitał cię krótkim pocałunkiem.
- Mogę wiedzieć, gdzie w nocy byłeś? - Spytałaś.
- Nie mogę spotkać się z kolegami? - Nie da się ukryć, że twój chłopak lubi się awanturować i "trochę " wypić.
- [i.t.ch], nie ma cię co wieczór i wracasz dopiero nad ranem. Pomyśl też o mnie i o Kate, a nie tylko o sobie. - Za to oberwałaś w twarz.
Ta kłótnia skończyła się tak, że teraz siedzisz z córką na krawężniku z 3 walizkami, które są zapchane waszymi ubraniami.
- Kochanie co powiesz na lody? - Zapytałaś, by uspokoić płaczącą córeczkę, a ona pokiwała tylko twierdząco główką. Po lodach oby dwóm poprawił się humor. Stwierdziłyście, że pójdziecie do parku na plac zabaw. Mała się świetnie bawiła, zaś ty w tym czasie siedziałaś na ławce i patrzyłaś na córkę. Nagle dosiadł się do ciebie na ławkę, przystojny facet, którego twarz kojarzyłaś.
- Co taka piękna dziewczyna jak ty robi tu sama? - Zapytał.
- Nie jestem sama. - Odpowiedziałaś, nagle przyleciała Kate.
- Mamusiu, chce mi się pić. - Powiedziała.
- Już ci daję. - Odpowiedziałaś i zaczęłaś poszukiwać butelki z piciem, po chwili znalazłaś i podałaś córce. Ona się napiła i zwróciła ci butelkę.
- Jestem Sean. - Powiedział.
- Wiem. Skądś cię kojarzę... Poczekaj... Z Room 94? - Odpowiedziałaś.
- Tak. Sądząc po odpowiedzi nie jesteś naszą fanką... - Uśmiechnął się.
- Jestem, byłam kiedyś na waszym koncercie. Zrobiłeś sobie ze mną zdjęcie, przy tym zdjęciu zderzyliśmy się głowami. Pewnie mnie nie pamiętasz, bo masz wuchtę fanek. A tak poza tym jestem [T.I]. - Uśmiechnęłaś się.
- Taka fanka w różowo niebieskich włosach? - Zapytał.
- Tak. Ale nie chciałam tych kolorów. Nie wiem czemu takie wyszły.. - Śmialiście się.
- Ładnie ci w nich było...- Powiedział.
- Przestań, wyglądałam jak jakaś barbie zaatakowana przez kucyki pony. - Odpowiedziałaś.
Po chwili przybiegła Kate.
- Co się stało kochanie? - Zapytałaś córki.
- Jestem jus zmęcona... - Odpowiedziała.
- Dobrze już idziemy. Miło się z tobą rozmawiało Sean. Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy. - Wstałaś.
- Zaraz, gdzie ty idziesz? - Zapytał.
- Do hotelu. - Odpowiedziałaś.
- Czemu? - Znów zapytał.
- To długa historia...- Odparłaś.
- Chętnie wysłucham... - Uśmiechnął się.
- Kate jest zmęczona. Muszę już iść. - Odwzajemniłaś gest.
- A może Kate ma ochotę na lody? - Zapytał małej, a ona spojrzała na mnie.
- Skoro chcesz... - Odpowiedziałaś.
Opowiedziałaś Sean'owi całą historię, a on słuchał z takim zainteresowaniem. Kate go polubiła. Później Sean namówił cię, byś przenocowała u niego i nie wydawała fortuny na hotel. Nie chętnie się zgodziłaś. Poszliście. Ty trzymałaś Kate, ponieważ narzekała, że bolą ją nóżki, a Sean ciągną walizki. Doszliście.
- Będzie ci przeszkadzało, jak ci powiem, że mieszkam z kolegami ze zespołu? - Zapytał.
- A nie będziemy im przeszkadzać? - Zapytałaś.
- Nie... - Odpowiedział i weszliśmy do domu.
- O Sean wróciłeś... - Powiedział blondyn zajadający się chipsami.
- Tak. Chłopaki, to jest [T.I]. [T.I.] to jest Dean, Kieran, Kit i Ashley. - Przedstawił ci ich po kolei.
- Znam ich. - Uśmiechnęłaś się.
- A co to za śliczna panienka? - Zapytał Ash uśmiechając się do Katie.
- Kate, moja... córka. - Powiedziałaś.
- Urocza i bardzo podobna do ciebie... - Powiedział Kieran.
- Dzięki. - Uśmiechnęłaś się.
- Kate jesteś głodna? - Zapytał Dean.
- Tak. - Wyszeptała.
- To choć. - Powiedział i wziął małą na ręce i znikli w kuchni.
- Będziesz spała u mnie, z małą. mam duże łóżko, więc się razem wyśpicie. - Powiedział Sean.
- A ty gdzie? - Spytałam.
- Na kanapie. - Odpowiedział.
- No nie wygląda na wygodną... - Spojrzałam na niego.
W końcu uzgodniliśmy, że śpimy razem w 3 na jednym łóżku. Rano wszyscy byliśmy wypoczęci. Razem z Kate, przygotowałyśmy śniadanie dla chłopców. Jedli, aż uszy im się trzęsły. Później za pozwoleniem Sean'a sprawdziłam najbliższe loty do Polski, gdyż tam znajdowała się twoja rodzina.
Następnego dnia, wieczorem, chłopacy postanowili obejrzeć jakiś film, a w tym czasie Kate spała. Postanowiłaś przyrządzić z Sean'em  jakąś przekąskę, a pozostali wybierali. Potknęłaś się i upadłam na Sean'a. Chwilę patrzeliście sobie w oczy, a później pocałowaliście się nieśmiało, lecz kolejne pocałunki były bardziej namiętne. Tak zostaliście parą. Nie wyjechałaś do Polski, a z Sean'em tworzycie udany związek, Kate kocha go jak własnego ojca. Ash niby się zakochał w małej Kate i prosi ją, żeby za niego wyszła. A już nie długo odbędzie się twój i Sean'a ślub...



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej tu Jo. Dodaję wam kolejnego imagina ale ten napisała May. Komentujcie bo jest świetny <3

piątek, 8 marca 2013

Kit

Krótki ;P

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Pierwszy uścisk pierwszy pocałunek pierwszy uśmiech, a później już tylko ból. Siedziałaś nie wiedząc co masz robić. Płakałaś. Tylko na tyle było cię wtedy stać. Właśnie widziałaś zdjęcia w gazetach twojego chłopaka. Jedynej osoby którą miałaś. Jak całował się z Taylor. Byłaś wściekła a zarazem było ci smutno. Bardzo długo się przyjaźniliście a później wydarzyło się coś między wami i byliście parą. I to nie byle jaką. Jedną z najlepszych par Hollywood. Wszyscy o was mówili. Ale nie obchodziło cię to. Żyłaś tym że on trzyma cię w ramionach tuli do snu i daje buzi w czoło kiedy jesteś smutna. teraz on to wszystko zepsuł. Poszłaś do domu. Mama otworzyła ci drzwi. Bez słowa poszłaś do swojego pokoju. Leżałaś w łóżku płacząc przez 3 tygodnie. Dostawałaś wiadomości od niego ale kasowałaś je nie czytając. Dzwonił, pisał, przychodził. Tylko po co? Bo to wszystko niby nie jest tak jak myślisz. Byłaś załamana nic nie jadłaś. Prawie nic nie piłaś. Któregoś dnia wstałaś by iść do toalety. Straciłaś przytomność i upadłaś na ziemię. Bardzo mocno uderzyłaś głową o podłogę. Przyjechała po ciebie karetka. Zabrali cię do szpitala. Obudziłaś się następnego dnia rano. Przy łóżku siedział on. Nie chciałaś na niego patrzeć. Nie miałaś najmniejszej ochoty go widzieć i z nim rozmawiać. Jednak on zobaczył że masz otwarte oczy.
K: [T.I] to nie jest tak. Ja nigdy bym ci czegoś tak podłego nie zrobił. Kocham cię.
Ty: Wyjdź. Proszę wyjdź.
Kit wykonał twoje polecenie. Na szczęście nie było ci nic i wypuścili cię po dwu dniowej obserwacji. Siedziałaś w domu na kanapie i oglądałaś telewizję. Leciały wiadomości.
R: Bardzo popularny zespół Room 94 przeżywa kryzys. Cały świat obwinia o to Taylor Swift która rzuciła się na Kit'a Tanton'a kiedy zobaczyła paparazzi. Dziewczyna Kit'a [T.I] zerwała z chłopakiem myśląc że ten ją zdradza. Biedny Kit się załamał i nie wychodzi z pokoju. Chłopacy mówią że już nigdy nie będzie jak kiedyś jeśli [T.I] mu nie wybaczy. Tak więc prosimy oddaj nam naszego Kit kata. On nic nie zrobił.
Wyskoczyłaś z łóżka. Nie patrząc na to że jesteś ubrana w dres wybiegłaś z domu i poszłaś do domu chłopaków. Wbiegłaś do środka i pobiegłaś do pokoju Kit'a. Otworzyłaś drzwi szatyn siedział na łóżku z waszym wspólnym zdjęciem w ręce.
Ty: Kit ja wiem co się wtedy stało. Przepraszam. - powiedziałaś i w twoich oczach pojawił się łzy.
K: To ja powinienem przeprosić. To wszystko przeze mnie. Jestem idiotą, ale nigdy bym cię nie zdradził bo cię kocham.
TY: Ja też cię kocham Kit. - powiedziałaś i rzuciłaś się na szatyna. Przytuliłaś go mocno i pocałowałaś najbardziej czule jak potrafiłaś.
K: Wybaczysz mi? Jestem tylko zwykłym idiotą który kocha cię nad życie i nie potrafi bez ciebie żyć.
Ty: już ci wybaczyłam. - przytuliłaś go.
Nareszcie mogłaś znów trafić w jego ramiona. W ramiona tego jedynego.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Imagin by Jo ;) Taki tam z Kitem. Wiem beznadziejny ale jest ;P <3 Dbam o was <3 Komentujcie :P

sobota, 9 lutego 2013

Krótki o Deanie

Czas na dedyki!
Dedykuję tego imagina mojej przyjaciółce i współtwórczyni Joanne tutaj znanej jako Jo.
____________________________________________________
Nie dawno pokłuciłaś się z Deanem. Tak tym Deanem Lemonem z Room 94. Z wiadomości dowiedziałaś się o stanie chłopaka, ale tobie też nie było lepiej.Od reszty chłopaków z Room 94 dowiedziałaś się,że Dean nie chce bez ciebie żyć. Ty w głębi serca nadal go kochasz,ale nie ujawniasz się z tym i próbujesz być silna. Po paru długich miesiącach rozstania się z Deanem coraz bardziej za nim tęsknisz. Nagle słyszysz jakby ktoś grał twoją ulubioną piosenkę, która nie należała do radosnych, na gitarze. Zerkasz przez okno i zauważasz twojego ukochanego. Bez chwili zastanowienia wybiegasz do niego przed dom i mocno go przytulasz.
D: Przepraszam cię za wszystko.
Ty: Nie masz za co.
Po twoich słowach pocałował cię czule i namiętnie. Po paru latach wzieliście ślub z Deanem, a później urodziłaś syna Nate'a i córeczkę Emily. Do dzisiaj jesteście kochającą się rodziną.
KONIEC.
____________________________________________________
Krótki ale zawsze coś...
Komentujcie.
May xx...

środa, 6 lutego 2013

Teraz coś o Kieranie

Jesteś nowa w szkole. Wszyscy ci dokuczali, to wywalali twoje książki z plecaka, to przypinali ci karteczkę z napisem "KOPNIJ MNIE", albo "DARMOWA DZIWKA", albo po prostu przezywali. Najwięcej dokuczała ci szkolna "szlachta", tak siebie nazywali.
Idą po korytarzu jak by nigdy nic. Ty wyjęłaś tylko potrzebne książki z szafki i szybko poszłaś w stronę sali, w której miałaś lekcje. Na twoje nieszczęście miałaś na drugim końcu szkoły i tak musiałaś przejść koło nich. Na czele szlachty stał przystojny szatyn, w którym się zakochałaś.
K: Ej nowa! - podszedł do ciebie.
[T.I]: Co? - odpowiedziałaś.
K: Gówno. - Powiedział, wytrącił twoje książki z rąk i poszedł.
Następnego dnia go nie było, i przez chyba 2 i pół tygodnia też go nie było. Nauczyciel poprosił cię, abyś zorientowała się co się stało z Kieranem, dlatego, że mieszkasz na przeciwko jego domu i, żebyś podała notatki, a,że ty jesteś wzorową uczennicą nie odmówiłaś. A poza tym i tak nie miałaś nic do stracenia. Po zajęciach poszłaś do szatyn.Otwarła ci jego mama. Skierowała cię do jego pokoju i weszłaś, przed czym zapukałaś.
- Hej. - Powiedziałaś.
- Co ty tu robisz? - Zapytał.
- Notatki ci przyniosłam. I nauczyciel kazał mi się zorientować co ci się stało, że cie tak długo nie ma. - Odparłaś.
- Chory jestem. Nie widać? - Powiedział chamsko.
- Co ja ci zrobiłam, że jesteś dla mnie taki chamski? Przyniosłam ci notatki, bo żaden z twoich przyjaciół nie raczył ruszyć dupy, a ty w taki sposób mi dziękujesz. Założę się, że nawet nie wiesz jak mam na imię. - Zdenerwowałaś się.
- Kate. - Powiedział.
- Otóż nie. Mam na imię [T.I]. Wiedziałam,że nie zgadniesz. - Odparłaś.
- Przepraszam. Możemy od początku? Jestem Kieran. - Powiedział i wyciągnął do ciebie dłoń.
- [T.I]. - Uścisnęłaś dłoń szatyna.
- Dziękuje ci. - Powiedział.
- Za co? - Zapytałaś.
- Za notatki oczywiście. - Odparł.
- Nie ważne.I tak jak wrócisz do szkoły to wszystko będzie jak wcześniej. - Spojrzałaś podłogę.
- Nie pozwolę na to... - Powiedział i lekko zakaszlnął.
- Muszę już iść. Wieczorem przyjdę po moje zeszyty. - Odpowiedziałaś i wyszłaś z jego domu.
Zapomniałaś wziąć torbę, ale zbytnio się tym nie przejmowałaś. Cała przemoknięta wróciłaś do domu. Pomyśleć, że mieszkasz dom na przeciwko Lemona a już zdążyłaś przemoknąć do ostatniej suchej nitki.
Gdy weszłaś swojego pokoju zaczęłaś szukać swojego pamiętnika, lecz go nie znalazłaś. Przypomniałaś sobie,że włożyłaś go do torby. Od tej chwili bałaś się,że Kieran przeczyta go i wyśmieje cię od razu albo rozpowie to w szkole i będziesz miała jeszcze bardziej przerąbane.Wieczorem jak mówiłaś, wróciłaś po torbę i notatki. Szybko zajrzałaś do torby i zobaczyłaś swój pamiętnik. Odetchnęłaś z ulgą. Kieran podszedł do ciebie.
- Znalazłem twój pamiętnik i nie mogłem się powstrzymać. Przeczytałem go. - Powiedział.
- Wiedziałam. - Mruknęłaś pod nosem.
- To co o mnie napisałaś to prawda? - Zapytał.
- Masz na myśli to, że napisałam, że jesteś chamski i nieczuły, ale mimo to laski się do ciebie kleją? To jest akurat prawda. - Odpowiedziałaś.
- Nie. Akurat chodzi mi o to, że zawróciłem ci w głowie i zgadzam się z tobą, że jestem przystojny... - Odparł.
- O...Nie dość,że chamski to jeszcze skromny. - Spojrzałaś na Lemona.
- Powiedz czy to jest prawda. - Powiedział.
- A jak ci powiem do przestaniesz mnie tak podle traktować w szkole i w ogóle? - Zapytałam.
- Tak tylko powiedz mi proszę. - Odparł.
- Tak to jest prawda. - Powiedziałaś, wzięłaś torbę i chciałaś wyjść, lecz szatyn przytrzymał cię i czule pocałował.
Gdy oderwał się od ciebie, ty odwzajemniłaś się liściem w policzka. Gdy wychodziłaś to rzuciłaś tylko słowo "bezczelny"... Pobiegłaś do domu wypłakać się w poduszkę.
Następnego dnia był szkole, unikałaś go wzrokiem, starałaś się bo on mimo kolegów podszedł do ciebie.
- Czego chcesz ode mnie? - Spytałaś.
- Chciałem cię przeprosić. - Powiedział.
- Przepraszam za tego policzka,ale on miał znaczyć daj mi spokój już na zawsze. - Powiedziałam.
- [T.I] przepraszam. Nie powinienem cię całować.A poza tym po przeczytaniu twojego pamiętnika uświadomiłem sobie,że cię kocham. - Odparł.
- Masz rację. Nie powinieneś mnie całować. A ja nie powinnam w ogóle do ciebie przychodzić.- Powiedziałaś.
Gdy cię tak przepraszał przeszkodziła mu szkolna szlachta, do której należał.
- Stary zostaw tą dziwkę! - Krzyknął jeden z nich.
- Odpierdolcie sie od niej. - Odparł.
- Kieran co ci się kotku stało? - Zapytała jakaś blondyna.
- Ja ją kocham. - Powiedział. Nie mogłaś w to uwierzyć.
- Udowodnij. - Powiedziałaś krótko.
- Dobra, ale tym razem mnie nie bij. - Powiedział i cię pocałował.
Od tamtej chwili wszyscy przestali ci dokuczać.
Jesteś już z Kieranem od paru lat. Nie dawno ci się oświadczył. Oczywiście się zgodziłaś.
KONIEC...

______________________________________________________________
Według mnie troche denny. Przepraszam was za to. Po prostu nie mogłam nic wymyślić.
May xx.
Komentujcie.

niedziela, 3 lutego 2013

Wstęp...

***
Na tym blogu będą dedyki, krótkie imaginy, długie imaginy..Zawszę będę się podpisywać jako May xx, lub coś w tym stylu,a Joanne będzie się podpisywać jako Jo, albo jakoś tak.

***
Jeśli chodzi o dodawanie postów to wystarczy dodać 5 różnych komentarzy.Nie liczy się jeśli któraś napisze komentarz, lub jedna ta sama osoba go napiszę.

***
Prośby o dedyki piszecie w komentarzach... (Jak by co...)

***
Zapraszamy do czytania.

***
May and Jo.